Aktualności

I kto jest Junior Winnerem? Żiruś!!!

30.04.19

Trzy tygodnie w Szczecinie wydawało się, że nasz młody kocurek na dobre już oswoił się z wystawową rzeczywistością. Dwa dni w klatce przespał martwym bykiem irytując się pobudkami na ocenę czy Best in Show. W Bydgoszczy było inaczej: w połowie wystawy dostał małpiego rozumu. Zrywał firanki, rozlewał wodę, nieustannie kombinował, jak dosięgnąć łapą sąsiadkę z klatki obok albo chociaż stojącą na jej klatce przytulankę w kształcie serduszka. I oczywiście awanturował się przy tym tak, jak tylko orienty (no może jeszcze niektóre bengale) potrafią. Sporą część wystawy poświęciliśmy z sąsiadem na próby zamienienia klatek w warowne twierdze przy pomocy żabek i spinaczy.

Na szczęście to nakręcenie nie przeszkodziło mu świetnie zaprezentować się na sędziowskich stolikach. Jesteśmy naprawdę dumni z temperamentu naszego już-nie-takiego-malucha, który jak żaden z naszych kotów przed nim radzi sobie ze stresem towarzyszącym oglądaniu go przez sędziów. Ociera się, chętnie daje się wciągnąć w zabawę piórkiem a także, to jego znak rozpoznawczy!, próbując zjeść ruszający się długopis straszliwie przeszkadza podczas pisania protokołu. Plan postawienia rzutem na taśmę kropki nad i jeśli chodzi o tytuł Junior Winnera został zatem wykonany z nawiązką. Cieszymy się tym bardziej, że kiedy w 2016 wszedł w życie nowy podział ras na kategorie wystawowe, poważnie obawialiśmy się, że miną wieki zanim nasze koty zaczną się „jakoś” pokazywać na wystawach. Wcześniej, kiedy orienty i syjamy (oraz pokrewne im rasy długowłose) samodzielnie stanowiły IV kategorię, w dodatku mało licznie reprezentowaną, zdobycie JW nie było bardzo trudnym zadaniem. Wszystko zmieniło się owe trzy lata temu, kiedy do „czwórki” dołączyło kilka popularnych ras krótkowłosych (oraz w niektórych przypadkach ich długowłose rasy siostrzane), jak choćby koty abisyńskie, cornish i devon reksy, sfinksy czy koty rosyjskie niebieskie. I oto w tak doborowym towarzystwie nasz Giroud okazał się najlepszy w klasie aż na sześciu wystawach.

Poniżej Bydgoszcz i Żiruś w obiektywie Krysi Grzeleckiej (zdjęcia 2-4) oraz Zoome Studio (1, 5-6).